Evan McGilvray o A. Położyńskim

Pamięci Antoniego Położyńskiego,
urodzonego 10 lutego 1914 roku w Polsce,
zmarłego 30 czerwca 2003 w Pudsey, West Yorkshire,
czasami żołnierza, czasami historyka, zawsze patrioty,
"Za Wolność Naszą i Waszą"
- dedykacja w książce "Marsz czarnych diabłów" o 1. Dywizji Pancernej Gen. Maczka, wyd. Rebis, 2006r.

...Położyński miał 25 lat, gdy Niemcy napadły na Polskę. Był rezerwistą, oficerem piechoty, a pracował w pobliżu warszawskiego lotniska Okęcie w Junackich Hufcach Pracy, młodzieżowej organizacji ochotniczej, w której chłopcy uzyskiwali podstawowe wykształcenie. W Polsce powinni je zakończyć, mając piętnaście lat, a potem przyuczani byli do konkretnych zawodów. Hufce miały wojskową organizację, a położyński dowodził plutonem złożonym z 30 chłopaków. Na Okęciu i później miał okazję dobrze przyjrzeć się niemieckim bombowcom w akcji. Po ataku sowieckim opuścił Warszawę i udał się do domu położonego na wschód od stolicy. Ponieważ jednak wszyscy jego przyjaciele mieszkali w Warszawie, zdecydował się tam powrócić po zakończeniu walk.

...W domu rodzinnym zjawił się ponownie na święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok i wtedy też uzmysłowił sobie, że ma dwie możliwości: albo wstąpić do podziemia, albo dołączyć do polskiego wojska we Francji. Wybrał to drugie i 15 stycznia 1940 roku wyruszył w drogę. Zdecydował się na podróż przez okupowane przez Rosjan tereny Polski, podejrzewając, że Niemcy niezbyt dokładnie strzegą linii demarkacyjnej. Następnie planował przedostać się do któregoś z państw nadbałtyckich, a dalej do Skandynawii.

...Jego podejrzenia okazały się słuszne. Wprawdzie nie udało mu się za pierwszym razem przejść linii demarkacyjnej, ale druga próba zakończyła się sukcesem. Bez problemów dotarł przez Grodno (obecnie na Białorusi) do Wilna (obecna stolica Litwy). Polski profesor z żoną pomogli mu przejechać stamtąd do Rygi, stolicy Łotwy. W Rydze zgłosił się do polskiego konsulatu i oświadczył, że chce dołączyć do polskich oddziałów we Francji.

...W konsulacie spotkał się ze zdecydowanie nieprzychylnym przyjęciem. Po paru tygodniach został wysłany do obozowiska Polaków w ośrodku sportów zimowych Siguld. Tu nauczył się rosyjskiego i z sowieckich gazet dowiedział się zarówno o ataku Niemców na Norwegię, jak i o tym, że walczy tam polska Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich. Polscy żołnierze z Siguld natychmiast zażądali od konsula zorganizowania przewozu do Norwegii przez Szwecję, ale konsul odmówił współpracy.

...Położyński zdecydował się więc na dalszą podróż na własną rękę - spakował, co uznał za potrzebne i opuścił obóz. Korzystając z dobrej pogody, wyruszył na piechotę do Estonii. Doszedł tam po dwóch dniach. Do stolicy, Tallina, dojechał okazją i zjawił się w polskim konsulacie. Tam spotkał się z zupełnie innym przyjęciem i wkrótce dzięki pomocy konsulatu estońscy rybacy przewieźli go przez Zatokę Fińską do Helsinek.

...W Finlandii został wysłany do obozu dla polskich uchodźców w Rukki. Szybko zorientował się, że dowodzący nim polski oficer, pułkownik Los, nie ma zamiaru pozwolić nikomu na dalszą drogę na zachód. Ponownie wyruszył więc samodzielnie w podróż, kierując się do portu Petsamo (obecnie w Rosji). Tam po pierwszej nieudanej próbie dostał się jako pasażer na gapę na "American Legion" płynący do Nowego Jorku.

...Na pokładzie zaopiekowała się nim pewna podróżująca z synem Polka. Dzięki niej zdołał zejść ze statku w Nowym Jorku, mimo iż nie miał biletu czy innych dokumentów podróżnych. Następnie zajęła się nim nowojorska Polonia, pod której opieką pozostawał przez kilka miesięcy, nim nie zorganizowano mu transportu do Wielkiej Brytanii. 15 stycznia 1941 roku zamustrował jako chłopiec pokładowy na polski frachtowiec "Morska Wola", 1 marca stanął na brytyjskiej ziemi i 10 dni później odjechał pociągiem z londyńskiej stacji King's Cross do Edynburga, gdzie dołączył do polskiego wojska. Antoni Położyński już nigdy nie zobaczył rodziców, a do Polski przyjechał z wizytą pierwszy raz po dwudziestu pięciu latach od swojej ucieczki - w 1965 roku.

---
fragmenty książki: Evan McGilvray, "Marsz czarnych diabłów" Odyseja Dywizji Pancernej Gen. Maczka, wyd. Rebis, 2006r.